"Wojnę w Rosji przeżyłem, oswoiłem się z mrozem..."
...jak śpiewał Mistrz Jacek Kaczmarski. Tym razem jednak mróz odnosi się do polskich granic, a konkretniej mowa o Szczawnicy. Pełna zima zaskoczyła nas już w połowie października - jak powiadają na mieście, choć raz zimie udało się wyprzedzić reklamy świąteczne w supermarketach. Niemniej, jak zawsze udało jej się zaskoczyć drogowców więc chyba wszystko jest w porządku.
Urlop w Szczawnicy. Po ostatnich zawodach Pucharu Polski 2009 wyruszyliśmy odrabiać zaległy urlop wakacyjny. Choć może określenie "ferie" byłoby bardziej adekwatne do tego co zastaliśmy w górach, ale po od początku...
12 października nasz SFA-Panzerwagen 2 "Gwiazdka" przeprawił się przez Przełęcz Przysłop (Lubomierz - dla niekumatych) i skierował się na południe, w góry o złowieszczej nazwie Pieniny. W późnych godzinach wieczornych dotarł i zajął Szczawnicę na 7 długich dni. 13 październik był ostatnim dniem 2 tygodniowej złotej polskiej jesieni, czyt. lało i piździło. 14-stego nadeszła zima.
Zima, która spowodowała ogromne zniszczenia w całym kraju, o czym można było usłyszeć z mediów. W nas też uderzyła odcinając nas od wody na 1 dzień i na 3 od prądu. Innymi słowy, można była zakosztować elementów życia po partyzancku takich jak kąpiel czy też poruszanie się po domu ze świeczką (bo latarki jak się wyczerpie to nie naładujesz). Górne partie gór to śnieg do połowy uda – kto nie wierzy odsyłam do galerii z wyjazdu, do których linki są na końcu posta.
Wielką osobliwością było spotkanie byłego szermierza SFA w Wąwozie Homole. Nie wiem czemu Bałwan odszedł z SFA, niemniej uczynił to, a teraz powrócił nas prześladować. Zastąpił nam drogę trzymając w ręku broń w 8-mej zabezpieczającej i wyzwał nas na pojedynek. Ciężko było…oj ciężko. Wiązanie 4-te, 7-me nie działały, drań też dobrze wyprzedzał na rękę, cudem uniknęliśmy śmierci. Dopiero działanie postaci „THIS IS SPARTAAAAA” usunęło groźnego przeciwnika. „Raz jeszcze udało się przeżyć” z czego jesteśmy zadowoleni bo Bałwan nie był jedyną przeszkodą na naszej drodze. Cały czas nękało nas też wrogie lotnictwo nieustającymi bombardowaniami (drzewa łamały się pod ciężarem mokrego śniegu i przewracały na drogi, ścieżki,…, ludzi). Skutki i ogrom tego zjawiska również możecie zobaczyć na zdjęciach. Od siebie dodam tylko, że robiło to niesamowite wrażenie, bo część z tych drzew łamała się / przewracała na naszych oczach.
Galeria BAŁWAN
Galeria CAŁOŚĆ
0 komentarzy:
Post a Comment