...a to dla tego że, jeszcze śpiąc, wrzuciłem 3 torebki herbaty na 1 litr wody, robiąc herbatę do termosu.
Na pierwszą wycieczkę SFA w 2010 roku, świadomi tego co może się dziać (i działo się...) na Zakopiance podczas powrotów z Sylwestra wybraliśmy się nie w Tatry, jak było to na początku planowane, ale w Beskid Makowski.
Na pierwszą wycieczkę SFA w 2010 roku, świadomi tego co może się dziać (i działo się...) na Zakopiance podczas powrotów z Sylwestra wybraliśmy się nie w Tatry, jak było to na początku planowane, ale w Beskid Makowski.
Trasę jaką zrobiliśmy w iście zimowych warunkach to: Góra Chełm - Wierch Stróża - Działek - Kudłacze (schronisko) - Łysina - Lubomir (obserwatorium astronomiczne). Wyposażenie w raki, ochraniacze śnieżne i latarki przedarliśmy się po śniegu i lodzie aż do obserwatorium astronomicznego na górze Lubomir. Udało nam się załapać na ostatnią w tym dniu prelekcję dotyczącą historii i pracy obserwatorium oraz pokaz obrazów nieba (gwiazdy, planety wraz z ich opisem) w programie STELLARIUM.
Obserwatorium funkcjonuje na nowo od 2006 roku, ponieważ poprzednie, założone tuż po I wojnie światowej zostało zrównane z ziemią w 1944 roku, przez oddziały niemieckie. Była to zemsta za działania partyzanckie na tym terenie.
Wysłuchanie wykładu, zwiedzenie obserwatorium a także nienajkrótsza do niego droga, zaowocowały to tym, że do zaparkowanego na dole SFA-Panzerwagen "Gwiazdka" wracaliśmy już w zupełnych ciemnościach. ALE BYŁO WARTO !!! Kto chodził po górach nocą z latarkami, wie jak niesamowite jest to doświadczenie: szukanie szlaków pod drzewach, analiza mapy w świetle latarki, tysiące oczu w ciemnościach, które bacznie obserwują każdy ruch.
Ciekawostka 1: obserwatorium organizuje latem kilka nocnych obserwacji nieba udostępniając znajdujący się tam sprzęt. Jedyny warunek do spełnienia to wyście na górę Lubomir, jako że obserwatorium jest wtedy ogólnie dostępne dla wszystkich. Bardzo prawdopodobne, że pewnej letniej nocy SFA ponownie nawiedzi górę Lubomir.Obserwatorium funkcjonuje na nowo od 2006 roku, ponieważ poprzednie, założone tuż po I wojnie światowej zostało zrównane z ziemią w 1944 roku, przez oddziały niemieckie. Była to zemsta za działania partyzanckie na tym terenie.
Wysłuchanie wykładu, zwiedzenie obserwatorium a także nienajkrótsza do niego droga, zaowocowały to tym, że do zaparkowanego na dole SFA-Panzerwagen "Gwiazdka" wracaliśmy już w zupełnych ciemnościach. ALE BYŁO WARTO !!! Kto chodził po górach nocą z latarkami, wie jak niesamowite jest to doświadczenie: szukanie szlaków pod drzewach, analiza mapy w świetle latarki, tysiące oczu w ciemnościach, które bacznie obserwują każdy ruch.
Ciekawostka 2: Cytat użyty w podtytule tego postu pochodzi z książki "Zapiski oficera Armii Czerwonej", którą bardzo polecam.
Galerie z wycieczki dostępne pod:
Galeria Michał + Galeria Basia
3 komentarzy:
Noc + góry + śnieg = obłędny widok...
Heeej, kurde, dajcie znać jak się będzie szykowała następna tego typu wyprawa, co?
Oczywiście duża szansa jest, że mnie w Krakowie może nie być, ale dobrze by było wiedzieć ;]
Możemy dawać znać na forum, kiedyś tak robiliśmy ale i tam chętnych nie było za wiele! Ale możemy do tej starej metody powrócić. Ja osobiście chciała bym pójść w najbliższym czasie w Tatry na gorę o złowieszczej nazwie "Grześ", jest bardzo prostym szczytem i sympatycznym na zimę -> brak zagrożenia lawinowego i schronisko po drodze.
Post a Comment