2010/06/26

"Nic nie robić tylko latać, akrobacje kręcić wciąż..."

...czyli VII Małopolski Piknik Lotniczy
26 czerwca to pierwszy dzień dwudniowego święta lotnictwa w Krakowie. Już po raz 7-my stare lotnisko w Czyżynach i Muzeum Lotnictwa gości piękne maszyny i wspaniałych Pilotów.

Jako, że wśród szermierzy Szkoły Fechtunku ARAMIS jest niejeden fan lotnictwa, nie mogło nas tam również zabraknąć. Zwłaszcza, że niektórzy biorą czynny udział nie tylko w treningach szermierki, ale także w historycznych bitwach odtwarzanych przez grupy rekonstrukcyjne, które również, jak co roku, gościły na pikniku.

Już z samego rana zajęliśmy dobre widokowo miejsca tuż obok pasa startowego. Nie trzeba było długo czekać, żeby pierwsze maszyny znalazły się w powietrzu i rozpoczęły pokazy. Kręciły pętle, beczki, pozorowały walki powietrzne aż do samego wieczora, zachwycając widzów, w tym także i nas zarówno osiągami poszczególnych maszyn jak i kunsztem Pilotów.
Ciężko opisać wszystkie samoloty, jakie prezentowały się podczas pierwszego dnia pokazu. Pozwolę sobie wymienić tylko kilka z nich:

- samolot akrobacyjny Zlin 50L z niesamowitej polskiej grupy ŻELAZNY

- transportowce niemieckiej Luftwaffe Dornier Do-27 oraz Do-28

- samolot akrobacyjny SU-26, pilotowany przez samego geniusza akrobacji Jurgisa Kairysa

- produkowany również w Polsce doskonały transportowiec SKYTRUCK

- goszczący pierwszy raz w Krakowie amerykański OV-10 Bronco, wykorzystywany podczas wojny w Wietnamie do zwalczania partyzantki Vietcong'u.

- legenda I wojny światowej czyli samolot nazywany Curtiss Jenny

Oprócz tego można było oglądać pokazy grup desantowych, śmigłowce transportowe i bojowe oraz wiele mniejszych maszyn.

Wczesne godziny popołudniowe przyniosły nam rekonstrukcję jeden z bitw polskiego września, w wykonaniu między innymi grupy SRH Wrzesień 39, do której jak pisałem należą również członkowie SFA. Polscy żołnierze starali się zatrzymać marsz Wehrmacht'u na Żywiec. Jak wiemy z historii nie udało się powstrzymać wojennej machiny III Rzeszy, ale jak pisał w swych "Wspomnieniach Żołnierza" Generał Wojsk Pancernych Wehrmacht'u Heinz Guderian (twórca taktyki blitzkriegu i wojny pancernej) "polskie twierdze kosztowały nas wiele krwi".
Jeśli ktoś nie wierzy Guderianowi i chciałby sam się o tym przekonać SFA już czeka, o czym świadczy zdjęcie poniżej.


Kolejną atrakcją pikniku była grupa, która strojami przykuła naszą uwagę. Suknie dam dworu, mundury dawnych wojsk, stroje szlacheckie - znamy te klimaty !!! Wprawdzie nie walczyli na broń białą (ale może to i dobrze, bo kusiłoby nas spróbować kto lepiej nią włada), ale za to rozstawili ogromny balon, co patrząc po ich zmaganiach wcale nie było takie proste. Do tego co jakiś czas oddawali salwy z armaty, co po naszym pokazie w Niepołomicach jest muzyką dla uszu.

Na dziś to wszystko, trzeba się kłaść spać aby rano znów pobiec na lotnisko w Czyżynach i cieszyć się drugim dniem pokazów. Na zakończenie jeszcze tylko, skoro już jesteśmy przy lotnictwie i Pilotach, to chyba każdy pamięta, że największą batalią powietrzną w historii była Bitwa o Anglię. A skoro mowa o Bitwie o Anglię to nie sposób nie wspomnieć o polskich pilotach z Dywizjonu 303. Sami zobaczcie:



Kto nie mógł być niech chociaż zapozna się z galeriami zdjęć z pierwszego dnia

Galeria Basia 1 + Galeria Basia 2 + Galeria Michał + Galeria Michał (rekonstrukcja)

1 komentarzy:

Michał said...

Bronco był świetny... i Kairys... i Żelaźni...